Swego czasu ruski zaczął znikać ze szkół i rusycyści jakoś nie płakali tylko próbowali odnaleźć się w nowych warunkach. Porobili jakieś inne fakultety itd. Tyle że łatwiej jest zdobyć nową wiedzę komuś kto ma zdolności do nauki języków obcych niż komuś kto opowiada uczniom niestworzone rzeczy.
Chyba wolałbym jeść z podłogi. A tak w ogóle to niezły biznes. Kiedyś były obrazki na ścianę a teraz widzę talerze, zapalniczki, kubki, ciapki, skarpetki, ciekawe co jeszcze wymyślą, a raczej skopiują z gadżetów innych postaci show businessu. O cudownie rozmnażających się relikwiach nie wspominam.
nie bać Thuska