Buuuuuuuuuuuuuuaahhhhhhhhhhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, no jebłem, i to mówi dziennikarz żyderczej, największego tabloida i siedlisko kłamstw jakie Polska widziała
żarty żartami, ale na nagraniu które znikneło z netu, jakis ruski nagrywał w lesie moment katastrofy i w pewnej chwili słychac było w małych odstępach czasu trzy wystrzały podobne do strzałów z broni palnej... od niego też nauczyłem sie nowych rosyjskich słów, bo ktoś tam krzyczał; "nie lzia" (nie wolno)... a on wymruczał : "еби сьеби хуя" i dalej nagrywał... i jak przyjechała ruska straż pożarna, to w miejscu szczątków samolotu momentalnie buchnął płomień...
Rzeczywiście to jednak nie była myszka Miki, tylko pani. Taka historia...