Normalka. Dyrektywa UE w sprawie kontroli połowów, mówi jedynie o wzrokowej kontroli mięsa ryb. Nie ma czegoś takiego jak badania laboratoryjne. W przypadku ryb nie da się utrzymać takich samych procedur jakie obowiązują w np. przy wieprzowinie. Jak dla mnie market nie zawinił, bo niby co miał on zrobić. Jeśli kupuje się ryby całe (nie patroszone), to jest szansa zakupu ryb skażonych pasożytami. Ponoć co 10 dorsz z Bałtyku ma pasożyty. Na pocieszenie dodam, że wystarczy to usmażyć i po problemie. Absolutną pewność daje pozostawienie mięsa w -10*C na co najmniej 3 doby.
znajomy obrazek, W myślach usłyszałem głos: "Brajanie, wybierasz kandydatkę numer jeden, Dżesikę, może kandydatkę numer 2, Wanessę, a może kandydatkę numer 3. Zofię?"
od kad widac ciezarowke, ma welaczony kierunkowskaz. jedzie 80-90, Ty? 150? dziwisz sie? zapewne nie bylo Ciebie widac lub byles daleko, gdy patrzyl w lusterko (raczej to 1wsze, bo jest luk drogi). zreszta widac z jaka predkoscia mijasz jadaca za ciezarowka osobowke, gdybys jechal przepisowo, nie darlbys pyska
Co dwie id**tki to nie jedna.