tanowiący, że produkt jest producentem medycznym, to musi na cle okazać wszystkie certyfikaty, zgody, itp. Podsumowują- żadne robienie klienta w jajo, tylko efekt lawirowania między przepisami dwóch państw.
To świadczy o wielkości i wybitności człowieka. Im większa szuja, nieudacznik i niedojda, tym większa ochrona. Ale przykład idzie od szefa, gdzie trzy radiowozy strzegą chaty, a jego kilkunastu prywatnych ochroniarzy.
To już nawet kempa z mazurek nie mogą z Brukseli nad chatą zera przelecieć wracając na szemrane interesy do domu?