O Adamowiczu, dopóki żył, wiedziałem tylko tyle, że nie wiedział ile ma kont bankowych i nie potrafił policzyć swoich mieszkań. Po śmierci anielski orszak uniósł go wyżej niż niebo i już wiem, że był święty i to, że nie potrafił określić swego majątku bo był polskim Franciszkiem z Asyżu a nie kłamcą.
Tylko że elektorat PiSu, który to widzi, i tak za wszystko co złe obwinia Tuska, opozycję, gender, LGBT, Żydów, Rosjan, Niemców i oczywiście "lewaków" (czyli wszystkich inaczej myślących).
Włamywać się na konta takich Napoleonów życia publicznego i da Gamy świata nauki, to jak włam do drewnianego wychodka w jakiejś wsi pod Kraśnikiem.