Ofertę All Inclusive w Bułgarii, na Cyprze, Malcie ,w Tunezji czy Grecji można kupić już za niecałe 200 zł dziennie. Poza żarciem po kokardę i lokalnym alko jest jeszcze przyzwoite zakwaterowanie, dostęp do basenu no i lot oraz transfer z lotniska . A tu co? Dojazd własny, wymagany specjalny strój, kiepski chłodny rosołek, gumowaty schaboszczak i tort na margarynie? Do tego rola statysty w kościołkowym teatrzyku.
Historyjka która wydarzyła się u mnie w pracy. Przełożony, który jeszcze niedawno pracował na tym samym stanowisku co podwładny ale awansował (stąd dialog na "ty"), straszy podwładnego: "Zobaczysz po Bożym Ciele". Na co podwładny: "Z ciebie jest boże ciele". I potem przez jakiś czas funkcjonowało, że na pytanie "Jakiego dziś na zmianie mamy szefa?", odpowiedź była "Boże cielę".
Ofertę All Inclusive w Bułgarii, na Cyprze, Malcie ,w Tunezji czy Grecji można kupić już za niecałe 200 zł dziennie. Poza żarciem po kokardę i lokalnym alko jest jeszcze przyzwoite zakwaterowanie, dostęp do basenu no i lot oraz transfer z lotniska . A tu co? Dojazd własny, wymagany specjalny strój, kiepski chłodny rosołek, gumowaty schaboszczak i tort na margarynie? Do tego rola statysty w kościołkowym teatrzyku.