Jednocześnie te same ministry w swoich stołówka nie wprowadzają diety planetarnej tylko można brać mięso. To tak jak ministra Zielińska jeżdząca 20 letnim gruzem bo mieszka w bloku a jednocześnie zmusza pozostałych mieszkańców bloków do kupna samochodów elektrycznych. Jak mówi klasyk "To się w pale nie mieści"
Uważam, że problemem jest nie tyle rodzaj diety, co sposób jej wprowadzania. To nie minister decyduje, co maja jeść obywatele, tylko obywatele maja decydować, co ma jeść minister. Całkowicie się próbuje odwracać kota ogonem.
No no... ale jak było dostępne po godzinie staniu w kolejce. Bo też był przydział na sklep.