Z jednej strony rozumiem sprzedającego. Sprzedałem kilka swoich aut i miałem podobną sytuację, auto wystawione za 9 tyś, gość nawet auta nie widział i chciał z ceny urwać 6 tysięcy. Wtedy auto było wartę jakies 12-13 tysięcy. Nie raz jak ludzie dzwonili i wydziwiali to mówiłem że po nowe to do salonu. Z drugiej strony odpowiedź sprzedajace trochę na wyrost
I co niby jest nie tak? 600 kg jak najbardziej mieści się w dopuszczalnej ładowności, a w środku są miejsca, gdzie można przypiąć towar pasami, więc zupełnie nie rozumiem złośliwości. Wiocha by była, gdyby na pace jechali ludzie albo stado baranów. Zaciekawiła mnie historia tego zdjęcia - maluch z reklamą polskiej restauracji gdzieś w UK wewnątrz Mercedesa Sprintera na blachach z (chyba) podlaskiego.
Pracownik "fizyczny" jest od roboty nie od myślenia!