Klasyka gatunku, widać raczej nie tylko w Polsce. Wykonawca zgłasza słup, energetyka twierdzi, że nie przestawi szybciej niż w kilka tygodni. Więc prosi się inwestora o przedłużenie terminu wykonania, w związku z koniecznością oczekiwanie na pozbycie się słupa, czy linii podziemnej bo i tak się trafia. Inwestor odmawia bo ma gdzieś. W takim wypadku po prostu kładzie się asfalt dookoła słupa mimo, że wygląda to id**tycznie, bo nie chce się płacić kar za opóźnienia. Do słupa nawet na środku drogi przywalić się już nie mogą. Nie ty go tam postawiłeś, oni odmówili czasu na usunięcie, jesteś kryty.
J235 ma 100% racji. W naszej firmie jeździ 16 letni Lanos który, poza normalną obsługą i wymianą części eksploatacyjnych, nie stał w warsztacie i nigdy nie zawiódł na drodze. Mamy jeszcze kilkanaście tzw. markowych wozów , które to nie pamiętam ile już łącznie dni/tygodni spędziły u mechaników. Blacha , poza progami (Lani zawsze stał pod chmurką) jest nietknięta. Dodam jeszcze przebieg....340 tyś km :) bez remontu silnika :D
a nie przyszło Tobie do głowy dlaczego właściciele takich aut tak właśnie parkują? dlatego ,że jak zaparkuje normalnie to podjedzie taki kasztan jak ty w starym seacie albo polonezie i wysiadając celowo jeb-nie drzwiami zostawiając ślad. Wiem ,że tak jest bo moja siostra miała takich przypadków już kilka. Miała kilka mercedesów E i ML teraz ma X6. I też tak jest. Jedyne wyjście to parkować gdzieś na uboczu lub właśnie zajmując 2 miejsca aby zawistne chamy nie miały okazji zniszczyć auta za kilkaset tysięcy PLN.
Biznes po polsku..