Klasyka gatunku, widać raczej nie tylko w Polsce. Wykonawca zgłasza słup, energetyka twierdzi, że nie przestawi szybciej niż w kilka tygodni. Więc prosi się inwestora o przedłużenie terminu wykonania, w związku z koniecznością oczekiwanie na pozbycie się słupa, czy linii podziemnej bo i tak się trafia. Inwestor odmawia bo ma gdzieś. W takim wypadku po prostu kładzie się asfalt dookoła słupa mimo, że wygląda to id**tycznie, bo nie chce się płacić kar za opóźnienia. Do słupa nawet na środku drogi przywalić się już nie mogą. Nie ty go tam postawiłeś, oni odmówili czasu na usunięcie, jesteś kryty.
ale trudną nazwę " Ostróda " dobrze napisali ...