Kristofero, ja poszedłem do zerówki w 90r.to z kluczem na tasiemce do szkoły z buta 1.5km. Kanapka w papierze sniadaniowym, woda z kranu w kiblu się zapilo,oczy dookoła głowy bo można było w łeb oberwać od starszych uczniów i się żyło. A teraz to by się posr.li.....
nieuchronnie zbliża się listopadowe szaleństwo