A ja dojadam po kocie - kupuję mięso, jeśli jest dobre i świeże to kot zje, zje też następnego dnia (jeśli faktycznie było świeże), ale już na trzeci dzień mięsa z tego kawałka nie zje, choć oczywiście trzymane było w lodówce. Gdy więc kot nie chce to czas ugotować dla siebie. Czasem nie chce jeść tego przyniesionego właśnie ze sklepu, teoretycznie świeżego - przecież nie wyrzucę, zużyję sama, bo na mój na węch nie wygląda na zepsute. W sumie więc - dojadam po kocie, albo - dojadam to, czego kot nie zje.:D
Chciałem zapytać na ilu mszach świętych był Jezus podczas swojego życia? Okropne jest to że ci wszyscy ludzie którzy żyli przed powstaniem K.K. poszli do piekła. Szok, niedowierzanie.
E tam, towar pewnie sprzedali a tu tylko palą widowiskowo liście, żeby ludzi nabrać.