Wydaję mi się, że odejście Janusza z SP to był raczej impuls, chwilowe, irracjonalne poczucie niebezpieczeństwa, a nie skutek wielomiesięcznych przemyśleń. Dobrze to o nim świadczy, jako o jednostce człekopodobnej. Natura, co prawda rozumu nie dała, ale dała instynkt pozwalający mu czmychnąć przed nadchodzącym niebezpieczeństwem.
To nie tylko gastronomia. Miliony Polaków pracuje w fabrykach. W systemach 4 brygadowych. W święta, niedziele, na nocki. Dziwne, że zamiast znosić przywileje jak w przypadku "mundurówki", sędziów, górników, dokładamy kolejne. Nie podoba się praca w weekend ? To nie idź w handel.
I na droższego kota.