Podobno jeden, na widok skutecznej akcji kohort opresyjnej do Kościoła katolickiego policji Tuska, zemdlał z wrażenia. Jak można tak? Przecież KK jest czysty jak lelija.
Jednym słowem ksiundz nawet jak jest kryminalistą jak różne salcesony to i tak jest święty i niewinny. Kojarzy mi się to np. działacze komunistyczni nie chcieli wierzyć w to co odwalał Stalin. Wokół nich ginęli ich partyjni koledzy (o zwykłych ludziach nawet nie pomyśleli) a oni nie chcieli przyjąć do wiadomości kto za tym stoi. Tu jest podobnie, un niewinny, un prześladowany, jadymy pod areszt robić demustracje.
To policja juz sie nie boi "CZARNEJ STONKKI"? To dobra zmiana...pomyslec ze jeszcze niedawno, klekali przed nimi i tracili prace, po interwencji biskupa!
Pecunia non olet!