Wszystko fajnie, ale ze zdartym wirusem gardłem ja bym nie śpiewała, bo wtedy nie wychodzą z gardła dźwięki dobrej jakości, a fani zasługują na jak najlepszą jakość koncertu. Ja rozumiem, że fani czekają, ale osoby śpiewające (bo jakoś Bibera nie mam ochoty nazywać artystą) to tylko ludzie, mają prawo chorować i się kurować tak samo, jak reszta ludzi. Trzeba szanować nie tylko fanów, ale i własne organizmy, choć oczywiście szacun dla tych z połamanymi nogami i rękami, którzy kończą koncerty. Mają jaja
"NIE MA TAKIEGO CHLANIA ALKOHOLIKU YEBANY! A POTEM TŁUCZESZ GRAŻYNE JAK MOKRE ŻYTO"