Bohaterem najnowszego odcinka serialu pod tytułem "Państwo polskie próbuje ustalić, kto właściwie rządzi" jest dr hab. Sławomir Cudak, profesor Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Pedagog, naukowo zajmujący się między innymi rodziną i jej funkcjonowaniem, związany z Instytutem Penitencjarystyki AWS. Człowiek zapewne nie przypuszczał, że przyda mu się również praktyczny kurs z dostawania się do własnego miejsca pracy w asyście policjantów.
Cała historia zaczęła się wcześniej. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w maju odwołał rektora-komendanta AWS Michała Sopińskiego. Resort zarzucał mu między innymi nieprawidłowości dotyczące postępowań doktorskich, demonstracyjną aktywność polityczną oraz problemy związane z realizacją aplikacji kuratorskiej. Sopiński złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. 9 września Żurek utrzymał swoją decyzję w mocy i Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że administracyjna droga odwoławcza została zakończona.
Tu zaczyna się najlepsze.
Sopiński nie odebrał dokumentu, który próbowali mu dostarczyć funkcjonariusze Służby Więziennej podczas konferencji. Ministerstwo uznało, że była to świadoma odmowa przyjęcia pisma, a zgodnie z art. 47 k.p.a. taka odmowa oznacza skuteczne doręczenie. Czyli w wersji resortu: możesz nie wziąć koperty do ręki, możesz do niej nie zejść, możesz nawet bardzo mocno nie chcieć jej widzieć, ale prawo nie działa jak list od byłej dziewczyny. Udawanie, że nie przeczytałeś, nie powoduje automatycznie, że problem przestaje istnieć.
Po odwołaniu Sopińskiego obowiązki rektora miał przejąć Cudak. I co ciekawe, nie został po prostu wyciągnięty przez Żurka z kapelusza. Senat AWS już 9 czerwca podjął uchwałę nr 308/26, w której wskazał Cudaka jako osobę mającą wykonywać obowiązki rektora-komendanta w przypadku odwołania dotychczasowego rektora. Ministerstwo powołuje się dziś właśnie na tę uchwałę oraz przepisy Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce.
Problem polega na tym, że Sopiński nie uznał sprawy za zakończoną. A władze uczelni 10 września opublikowały komunikat, według którego Cudak został dyscyplinarnie zwolniony ze skutkiem natychmiastowym. Jako powód wskazano działania, które uczelnia określiła jako mające charakter przestępczy. To jest ten moment, kiedy przeciętny człowiek odkłada kawę i zaczyna czytać jeszcze raz.
Bo mamy faceta, który według Ministerstwa Sprawiedliwości właśnie został pełniącym obowiązki rektora. I niemal równocześnie dotychczasowe władze uczelni mówią mu mniej więcej: kolego, już tutaj nie pracujesz.
Cudak zareagował w sposób, który trudno uznać za pozbawiony pewnego komizmu. Oświadczył, że nie przypomina sobie, żeby się zwolnił, ponieważ to on jest teraz rektorem-komendantem AWS. Innymi słowy pojawia się problem rodem z komedii: kto może zwolnić Cudaka, jeżeli osoba podejmująca decyzję o jego zwolnieniu według ministerstwa nie jest już rektorem? A jeśli nadal nim jest, to kim w takim razie jest Cudak?
W normalnej firmie człowiek poszedłby do kadr. Tutaj przyjechała policja.
11 września Cudak ponownie zjawił się w warszawskiej siedzibie AWS i znów pojawiły się problemy z wejściem. Na miejscu byli politycy, działacze oraz pracownicy Telewizji Republika, która urządziła tam studio. Doszło do przepychanek, policja wyprowadziła ekipę telewizyjną, a Adama Borowskiego funkcjonariusze wynieśli z budynku.
Czyli mamy państwową uczelnię podlegającą ministrowi sprawiedliwości, kształcącą między innymi kadry dla więziennictwa, a ustalenie, kto nią kieruje, wymaga obecności policji.
Piękne.
Oczywiście politycznie obie strony opowiadają zupełnie inną historię. Minister Żurek mówi o zakończeniu "anarchizowania" uczelni i twierdzi, że wszystkie procedury zostały przeprowadzone, a dokumenty skutecznie doręczone. Zażądał również od Senatu AWS przedstawienia w ciągu 14 dni harmonogramu wyboru nowego rektora-komendanta do 2028 roku. Z kolei przeciwnicy działań ministra mówią o bezprawnym przejęciu uczelni i kwestionują skuteczność odwołania Sopińskiego.
I tutaj warto oddzielić polityczne okrzyki od faktów. Nie da się dziś uczciwie napisać jako bezspornej informacji, że Cudak "nielegalnie przejął władzę". Tak twierdzi jedna strona konfliktu. Ministerstwo przedstawia dokładnie odwrotną interpretację i podpiera ją decyzją administracyjną, przepisami k.p.a. oraz czerwcową uchwałą samego Senatu AWS wskazującą Cudaka. Spór prawny może jeszcze trafić do sądu administracyjnego, ale na poziomie administracyjnym minister uznaje swoją decyzję za ostateczną.
Najbardziej fascynujące jest jednak coś innego. Niezależnie od tego, komu ostatecznie rację przyzna sąd, państwowa instytucja doszła do etapu, na którym jedna grupa mówi: "to jest rektor", druga odpowiada: "nie, zwolniliśmy go", pierwsza mówi: "nie mogliście go zwolnić, bo sami już nie rządzicie", po czym na korytarzu pojawiają się policjanci, posłowie i kamery.
Wyobrażacie sobie coś podobnego w osiedlowym warzywniaku?
- Dzień dobry, jestem nowym kierownikiem.
- Nie jest pan, właśnie pana zwolniliśmy.
- Nie mogliście mnie zwolnić, bo to ja jestem kierownikiem.
- Ale kierownikiem jest pan Michał.
- Pan Michał został odwołany.
- Nie odebrał odwołania.
- Ale odmówił odebrania, więc odebrał.
I wtedy między skrzynki z pomidorami wchodzi patrol policji.
Można się spierać o Żurka, Sopińskiego i Cudaka. Można produkować ekspertyzy prawne, konferencje i oświadczenia. Tylko gdzieś pomiędzy tym wszystkim została drobnostka: to jest uczelnia państwowa, która ma uczyć ludzi funkcjonowania państwa i jego instytucji.
Jeżeli więc studenci AWS potrzebowali praktycznych zajęć pokazujących, jak wygląda kryzys kompetencyjny, konflikt prawny, polityczna wojna i kompletny organizacyjny bajzel, to wykładowcy nie muszą już przygotowywać prezentacji.
Wystarczy otworzyć drzwi.
O ile oczywiście wcześniej uda się ustalić, kto ma do nich klucze.
I to jest właśnie nasza wiocha w najbardziej eleganckim wydaniu: profesorowie, ministrowie, przepisy, uchwały, mundury i wielkie słowa o praworządności, a na końcu państwo rozwiązuje problem jak dwóch sąsiadów spierających się o piwnicę. Każdy ma swój dokument, każdy ma swoją rację i każdy twierdzi, że to ten drugi powinien się wynieść.