Ja na miejscu kaczora, w roli ministra obsadziłbym swojego kota. Nie ważne, że mógłbym za to stracić władzę i może nawet pójść do pierdla. Ale zobaczyć całą tą łapczywą pisowską bandę, jak w trosce o swoje stołki, musi uzasadniać sensowność zasiadania kota w roli ministra - BEZCENNE !!!
a to nie pan profesorze historyku ze swoim pryncypałem byliście ojcami chrzestnymi tych potępianych dziś ? nie wy sadziliście dęby ku czci żołnierzy wyklętych ? nie wy patronowaliście ogniom , uskokom , zagończykom ? wy obudziliście upiory ! a chcielibyście teraz być heroldami demokracji , patriotyzmu no i naturalnie zarabiać na swym autorytecie.
Zerro honoru :-)