Osobiscie znam przypadek z Niepokalanowa, on czlonek PZPR dyrektor POMu, przed upadkiem komuny przyjmowal juz ksiezy w domu, utrzymywal ich fundowal podroze do Wloch. Mial nastoletnia corke, wtedy 14-15 lat. Ksadz Andrzej zawsze ukladal ja do snu...Dzisiaj przeszlo 30 lat pozniej, corka nadal ma problemy psychiczne a ksiadz Andrzej zapil sie niedawno we Wloszech.
..rona świrusy normalnie w tej 'nowej normalności'