Może zacznijmy od tego, że ani Polaków ani Niemców wtedy nie było. Nikt nie rozumiał koncepcji narodu jeszcze dobre 600 - 700 lat. Cesarz był cywilizowanym władcą, a Chrobry wschodnim dzikusem, agresywnym wobec sąsiadów. A te "krwawe wojny" to, jak na tamte czasy potyczki graniczne.
Wszystko zależy od wychowania i mentalności, w Luksemburgu na przykład są miejskie darmowe szalety i jak tam wchodzisz to można poczuć się jak w 5 gwiazdkowym hotelu, czyściutko, pachnie i nic nie jest zniszczone.
Na jedno wychodzi. Ta sama woda co w kranie. Tylko po co ktoś paliwo spalił, żeby to do sklepu przywieźć?