Znajomy mi kiedyś opowiadał o największym wstydzie w życiu. Podjechał pod blok po jakąś doope, ale jeszcze nie była gotowa więc czekał, a że popielniczki w aucie miał pełne to je opróżnił na chodnik, po czym jakaś babcia wyskoczyła z miotełką i szufelką i posprzątała na jego oczach...Nie musiała nic mówić, wystarczyło spojrzenie...
Znajomy mi kiedyś opowiadał o największym wstydzie w życiu. Podjechał pod blok po jakąś doope, ale jeszcze nie była gotowa więc czekał, a że popielniczki w aucie miał pełne to je opróżnił na chodnik, po czym jakaś babcia wyskoczyła z miotełką i szufelką i posprzątała na jego oczach...Nie musiała nic mówić, wystarczyło spojrzenie...