Wszystko wydarzyło się podczas eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii w 2014 roku. Reprezentacja Polski miała zmierzyć się z Anglią na oddanym do użytku zaledwie kilka miesięcy wcześniej stadionie. Obiekt, będący jedną z najważniejszych inwestycji na Euro 2012, miał być symbolem nowoczesności. Tymczasem, stał się bohaterem żartów.
Nad Warszawą przechodziły intensywne opady deszczu. Problem w tym, że mimo niekorzystnej prognozy, dach stadionu pozostawiono otwarty. Woda zalewała murawę, a piłka praktycznie przestawała się po niej toczyć. Próby doprowadzenia boiska do odpowiedniego stanu nie przyniosły rezultatu. Spotkanie ostatecznie przełożono na następny dzień.
Dlaczego nie zamknięto dachu? Jak wynika z późniejszych wyjaśnień Ministerstwa Sportu i Turystyki, organizator meczu, czyli PZPN, wcześniej opowiedział się za rozegraniem spotkania przy otwartym dachu. Gdy ulewa nabrała intensywności, na jego zasunięcie było już za późno. Ze względów bezpieczeństwa konstrukcji nie można było zamykać podczas obfitych opadów.
Sytuacja szybko stała się internetowym hitem. Stadion Narodowy w Warszawie został przemianowany na „Basen Narodowy”, a sieć zalały memy przedstawiające obiekt jako gigantyczny aquapark. Szczególną popularność zdobyły nagrania kibiców wbiegających na zalaną murawę i ślizgających się po niej niczym na wodnym placu zabaw.
Kompromitacja wywołała również polityczną burzę. Pojawiły się pytania o odpowiedzialność organizatorów, zarządcy stadionu oraz ówczesnego Ministerstwa Sportu, którym kierowała Joanna Mucha. Sprawą zainteresował się także premier Donald Tusk, zapowiadając wyciągnięcie wniosków z całego zamieszania.
Ostatecznie mecz rozegrano 17 października 2012 roku. Reprezentacja Polski zremisowała z Anglią 1:1. Bramkę dla gości zdobył Wayne Rooney, a wyrównał Kamil Glik. Jednak to nie wynik sportowy zapisał się najmocniej w pamięci kibiców.
Po 14 latach „Basen Narodowy” pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli organizacyjnych wpadek w historii polskiego sportu. Trudno o bardziej absurdalną sytuację niż odwołanie meczu z powodu deszczu na stadionie wyposażonym w dach.
Nagrania przypominające wydarzenia z 16 października 2012 roku nadal krążą w mediach społecznościowych, wywołując uśmiech i niedowierzanie. Bo choć od tamtego wieczoru minęło już 14 lat, jedno się nie zmieniło – „Basen Narodowy” wciąż jest gotowym materiałem na memy.
Nad Warszawą przechodziły intensywne opady deszczu. Problem w tym, że mimo niekorzystnej prognozy, dach stadionu pozostawiono otwarty. Woda zalewała murawę, a piłka praktycznie przestawała się po niej toczyć. Próby doprowadzenia boiska do odpowiedniego stanu nie przyniosły rezultatu. Spotkanie ostatecznie przełożono na następny dzień.
Dlaczego nie zamknięto dachu? Jak wynika z późniejszych wyjaśnień Ministerstwa Sportu i Turystyki, organizator meczu, czyli PZPN, wcześniej opowiedział się za rozegraniem spotkania przy otwartym dachu. Gdy ulewa nabrała intensywności, na jego zasunięcie było już za późno. Ze względów bezpieczeństwa konstrukcji nie można było zamykać podczas obfitych opadów.
Sytuacja szybko stała się internetowym hitem. Stadion Narodowy w Warszawie został przemianowany na „Basen Narodowy”, a sieć zalały memy przedstawiające obiekt jako gigantyczny aquapark. Szczególną popularność zdobyły nagrania kibiców wbiegających na zalaną murawę i ślizgających się po niej niczym na wodnym placu zabaw.
Kompromitacja wywołała również polityczną burzę. Pojawiły się pytania o odpowiedzialność organizatorów, zarządcy stadionu oraz ówczesnego Ministerstwa Sportu, którym kierowała Joanna Mucha. Sprawą zainteresował się także premier Donald Tusk, zapowiadając wyciągnięcie wniosków z całego zamieszania.
Ostatecznie mecz rozegrano 17 października 2012 roku. Reprezentacja Polski zremisowała z Anglią 1:1. Bramkę dla gości zdobył Wayne Rooney, a wyrównał Kamil Glik. Jednak to nie wynik sportowy zapisał się najmocniej w pamięci kibiców.
Po 14 latach „Basen Narodowy” pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli organizacyjnych wpadek w historii polskiego sportu. Trudno o bardziej absurdalną sytuację niż odwołanie meczu z powodu deszczu na stadionie wyposażonym w dach.
Nagrania przypominające wydarzenia z 16 października 2012 roku nadal krążą w mediach społecznościowych, wywołując uśmiech i niedowierzanie. Bo choć od tamtego wieczoru minęło już 14 lat, jedno się nie zmieniło – „Basen Narodowy” wciąż jest gotowym materiałem na memy.