znałem kiedys takiego gościa...był w robocie i spawał bez ochrony.....następnego dnia już nic nie widział....niestety niewiem jak potoczyły się dalej jego życie.
Kiedyś studiowałem w Weimarze (NRD).Moja stała knajpa "Zum Graben" była obok szkoły. I tam przychodził co dzień jeden człowiek z psem, owczarkiem niemieckim.On zamawiał sobie trzy lufki i "Suelze". Pies dostawał jasne piwo w głębokim talerzu i parę pulpecików (pewnie resztka z wczoraj), na zagrychę. Ja wypijałem setę i też jadłem te znakomite nóżki
Mają piękne góry, dużo basenów termalnych i zasmażany ser.