Jaki ja dobry byłem... W swojej dobroci wysadziłem w powietrze amerykański samolot pasażerski nad Lockerbie w 1988 roku przenosząc do domu Allaha 270 niewiernych. Nikt nie umiał docenić mojej dobroci. A ci wstrętni Amerykanie wszędzie się wpieprzają, a to pokojowe Niemcy nie mogły rozwinąć swoich ambicji, a to Japonia, a to Korea...
Czyli, że jak chcę okazać współczucie Francuzom to mam z kałachem iść pod ambasadę?