Leżałem kiedyś na tapczanie w takim żuku, głowa była poza burtą i coś tam robiłem bimber weselny zaszkodził, zreszta jaka to wiocha kiedyś nyską z wersalką jeździło się na dyskoteki.
Ile tą scenkę nagrywali, pół dnia?
Dawniej był taki program maraton uśmiechu (chyba Drozda prowadził). Nagrania VHS (gimby nie znajo?) i przeważnie koleś wchodził na odwrócone grabie, walił się w łepetynę sztylem i krzyczał ALE BOLI, ALE BOLI OJOJOJ.
Ten sam poziom.
Chciałbym zobaczyć jak pcha ten wózek pod górę, jedzie nim po chodniku, albo próbuje wjechać do jakiegoś budynku. Sztuka dla sztuki.