Pamietam z lat dziecinnych ze na wielkanoc mielismy czesto krolika na obiad, w sobote dostal w leb noga od taboretu, ojciec sciagnal
mu zakiecik i matka w swieta przed poludniem wstawiala brytfane do piekarnika. W pozniejszych latach ja przejalem sprawe oskorowania. Mielismy duzo tych krolikow, w miesiacu co najmniej 3 raazy na dwa obiady, sobota i niedziela.
I lane we wtorek i środę, czwartek, piątek, sobotę i niedzielę...