Odrazu przypomina mi się historia z moją byłą żoną. Poszedłem do niej odwiedzić dzieciaka a ona mi oświadcza że wychodzi na godzinę. Oki ale wróć, poprosiłem, bo mam jeszcze ważną sprawe do załatwienia. Wróciła po 6 godzinach. Ja jak poparzony lecę do domu, wchodzę a moja obecna partnerka zapłakana siedzi na walizkach a w nich moje rzeczy. Pytam o co chodzi? Po godzinnej totalnej awanturze ( wiecie jak to jest ze wściekła babą) pokazuje mi SMS o treści : Droga Agnieszko czy twoim zadaniem sex oralny to zdrada? Bo jak był u mnie to zrobiłam mu lodzika. I teraz wytłumacz się że nie zrobiła. Na s
O qurwa ale hardcore ;)