Ale, jakby jemu ktoś rozwalił pomnik jakiegoś faszysty, czy innego prawka o wątpliwej reputacji, bo by latał i miałczał po całej Europie, pokazując, że jest jeszcze większym świrem, niż sądzono i że nałożone kary były za małe.
Ktoś skorzystał ze świętego i nienaruszalnego zdaniem Kirka prawa do posiadania broni oraz ekspresji swoich przekonań. Waluś zabił komunistę i jest bohaterem prawiczków, no to może Robinson zabił faszystę i powinien zostać świętym?
Wystawcą jest pomarańczowy prawak.