Reklama
Z życia

Opakowanie znajome, zawartości mniej. Tak produkty przechodzą na dietę

Bierzesz z półki tę samą czekoladę, którą kupujesz od lat. Kolor opakowania się zgadza, logo jest, cena wygląda mniej więcej znajomo, więc bach, do koszyka. Dopiero gdzieś przy okazji człowiek zauważa małą liczbę obok napisu „masa netto” i zaczyna się zastanawiać: chwila, przecież tego kiedyś było więcej?

Opakowanie znajome, zawartości mniej. Tak produkty przechodzą na dietę
Redakcja Łowca
To właśnie shrinkflacja, zwana też downsizingiem. Zamiast podnosić cenę jeszcze mocniej, producent może zmniejszyć ilość produktu. Samo w sobie nie jest to żadnym oszustwem, jeśli nowa gramatura jest prawidłowo podana. Problem polega na czymś innym: klient pamięta „tabliczkę Milki” albo „pudełko Ptasiego Mleczka”, a nie 100, 90, 360 czy 340 gramów. I właśnie na tej naszej pamięci zakupowej cała zabawa robi się ciekawa.

1. Ptasie Mleczko E.Wedel

BYŁO: 360 g
JEST: 340 g
ZMIANA: -5,6 proc.
Tu sprawa jest wyjątkowo dobrze udokumentowana, bo sam Wedel potwierdził zmianę. Nowe opakowania 340 g pojawiły się na początku 2023 roku. Firma tłumaczyła decyzję gwałtownym wzrostem kosztów mleka, cukru, masła i materiałów opakowaniowych oraz chęcią uniknięcia bardziej dotkliwej podwyżki ceny.
Co ciekawe, liczba pianek została zachowana. Zmniejszono ich wagę, a producent podkreślał, że smak i kształt pojedynczej sztuki pozostały bez zmian. Jeszcze ciekawiej robi się, gdy cofniemy zegarek: w 2018 roku pudełko miało 380 g, później 360 g, aż doszliśmy do obecnych 340 g. Człowiek kupuje „Ptasie Mleczko”, a matematyka tymczasem prowadzi sobie własne życie.

2. Prince Polo XXL

BYŁO: 50 g
JEST: 45 g
ZMIANA: -10 proc.
XXL nadal nazywa się XXL, tylko samego XXL zrobiło się o jedną dziesiątą mniej. Od drugiej połowy września 2025 roku Mondelez zaczął wprowadzać w Polsce Prince Polo XXL ważące 45 zamiast 50 gramów. Zmiana objęła m.in. klasyczne, mleczne i orzechowe wersje wafla.
Producent potwierdził ją mediom i wskazał na wyższe koszty kakao, energii, opakowań, transportu i pracy. W jednym ze sprawdzonych sklepów stare 50-gramowe i nowe 45-gramowe wafelki kosztowały w okresie przejściowym tyle samo, 2,69 zł. Czyli bierzesz dziesięć nowych Prince Polo i w porównaniu ze starym formatem brakuje ci łącznie 50 gramów. Jednego dawnego XXL. Piękna chwila, w której matematyka zaczyna mieć poczucie humoru.

3. Milka Alpine Milk

BYŁO: 100 g
JEST: 90 g
ZMIANA: -10 proc.
Jeszcze w zestawieniach polskiego rynku z 2024 roku klasyczna Milka Alpine Milk występowała jako tabliczka 100-gramowa. Obecnie w polskich sklepach znajdziemy ją w wersji 90 g.
I właśnie czekolada jest chyba najlepszym przykładem siły przyzwyczajenia. Bo kto bierze fioletową tabliczkę do ręki i przeprowadza na środku alejki audyt masy netto? Człowiek widzi Milkę, zna opakowanie, wrzuca ją do koszyka i leci po ser, bo ktoś zablokował alejkę paletą jogurtów. Przy spadku ze 100 do 90 gramów po zakupie dziesięciu nowych tabliczek dostajemy tyle czekolady, ile wcześniej mieściło się w dziewięciu.

4. Klasyczna mleczna E.Wedel

BYŁO: 100 g
JEST: 90 g
ZMIANA: -10 proc.
Podobny los spotkał klasyczną mleczną tabliczkę Wedla. Produkt, który wcześniej ważył 100 g, pojawił się w wersji 90-gramowej, przy zachowaniu bardzo podobnego wyglądu opakowania.
I tu właśnie widać sedno całego mechanizmu. Sto gramów czekolady przez lata było dla człowieka czymś tak naturalnym, że nawet nie trzeba było o tym myśleć. Tabliczka to tabliczka. Dopiero kiedy zaczniemy porównywać cenę za kilogram, zamiast cenę kolorowego prostokąta leżącego na półce, okazuje się, że te brakujące dziesięć gramów wcale nie jest takie abstrakcyjne.
Shrinkflacja nie musi oznaczać, że ktoś klienta oszukuje. Gramatura jest na opakowaniu, można ją przeczytać, a producent ma prawo zmienić wielkość produktu. Tylko że między „można przeczytać” a „ludzie rzeczywiście czytają przy każdych zakupach” mieści się cały supermarket.
Nauczyliśmy się patrzeć na cenę. Patrzymy na promocję, żółtą etykietę, przekreśloną kwotę i wielki czerwony napis „SUPER CENA”. A może się okazać, że najciekawsza liczba na całym opakowaniu siedzi cicho gdzieś obok słów „masa netto”. I chyba na tym polega zakupowa wiocha naszych czasów: człowiek idzie po czekoladę, a powinien zabrać jeszcze pamięć archiwisty i kalkulator.
Tagi: #zakupy #słodycze #shrinkflacja #gramatura #downsizing
Reklama

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Reklama