— Ten wentylator coś słabo chłodzi.
— Bo nie chłodzi.
— To po co tak dmucha?
Właściwie na tym dialogu można by zakończyć połowę internetowych sporów o urządzenia na upał. Wentylator nie obniża temperatury w pokoju. Porusza powietrze, dzięki czemu pot szybciej odparowuje ze skóry i człowiekowi jest przyjemniej. Termometr może nadal pokazywać 29 stopni, ale siedzenie przy biurku przestaje przypominać pracę w szklarni.
To rozwiązanie najtańsze, najprostsze i w wielu mieszkaniach zupełnie wystarczające. Szczególnie wtedy, gdy gorąco robi się przez kilka dni w roku, nocą temperatura spada, a mieszkanie można rano przewietrzyć i później osłonić przed słońcem.
Wentylator ma jednak granice. Gdy ściany, dach i całe wyposażenie mieszkania są już nagrzane, urządzenie zaczyna tylko mieszać gorące powietrze. Nadal może poprawiać komfort, ale nie zrobi z salonu chłodnego pomieszczenia. Nie ma znaczenia, czy producent nazwał go „turbo air circulatorem”, „kolumnowym systemem chłodzącym” czy „wieżą komfortu”. Bez układu chłodniczego pozostaje wentylatorem.
Klimator: kostki lodu i odrobina nadziei
Między wentylatorami a klimatyzatorami stoją jeszcze klimatory ewaporacyjne, często sprzedawane jako „klimatyzery”. Wlewamy wodę, czasem dodajemy zamrożony wkład, a urządzenie przepuszcza powietrze przez wilgotny filtr.
Może dać chłodniejszy nawiew osobie siedzącej blisko, ale nie działa jak prawdziwa klimatyzacja. Przy okazji podnosi wilgotność powietrza, co w dusznym mieszkaniu bywa dokładnie tym, czego nie potrzebujemy. Człowiek ma wtedy wrażenie, że przeniósł się z nagrzanego pokoju do nagrzanej łazienki.
Klimator ma sens głównie w suchym powietrzu i jako urządzenie do chłodzenia człowieka, nie całego mieszkania. Jeżeli sprzedawca obiecuje, że małe pudełko z pojemnikiem na wodę schłodzi 30-metrowy salon, czerwona lampka powinna zapalić się szybciej niż wyświetlacz urządzenia.
Klimatyzator przenośny naprawdę chłodzi, ale jest pewien szczegół
Klimatyzator przenośny ma sprężarkę i faktycznie odbiera ciepło z powietrza. Z jednej strony wypuszcza chłodne powietrze, z drugiej produkuje ciepło, które trzeba usunąć na zewnątrz grubą rurą.
Tu zaczyna się codzienna wiocha letniego chłodzenia: kupujemy urządzenie do obniżania temperatury, a następnie uchylamy dla niego okno podczas największego upału.
Jeżeli rura jest tylko wystawiona przez otwarte okno, gorące powietrze wraca do środka. Klimatyzator pracuje, hałasuje, pobiera prąd, a efekt jest znacznie słabszy, niż powinien. Potrzebna jest możliwie szczelna osłona okienna albo przygotowany otwór wentylacyjny.
Najpopularniejsze modele jednowężowe wyrzucają na zewnątrz powietrze pobrane z pomieszczenia. Powstaje lekkie podciśnienie, przez które mieszkanie zasysa ciepłe powietrze z korytarza, innych pokoi i nieszczelności. Dlatego klimatyzator może chłodzić skutecznie w pobliżu urządzenia, a jednocześnie prowadzić niekończącą się walkę z kolejnymi porcjami gorąca.
Modele dwururowe pobierają powietrze potrzebne do chłodzenia urządzenia z zewnątrz i osobną rurą wyrzucają je z powrotem. Zwykle działają sprawniej, ale są mniej popularne i wymagają zamontowania dwóch przewodów.
Przenośny klimatyzator ma sens, gdy:
- nie możemy zamontować stałej klimatyzacji;
- wynajmujemy mieszkanie;
- chcemy chłodzić głównie jeden pokój;
- możemy szczelnie wyprowadzić rurę;
- akceptujemy hałas i konieczność przesuwania urządzenia.
Słowo „przenośny” też warto traktować bez entuzjazmu. Urządzenie ma kółka, ale zwykle waży kilkadziesiąt kilogramów, wymaga podłączenia rury i nie przeskoczy samodzielnie przez próg. To bardziej klimatyzator przesuwalny niż sprzęt, który rano zabieramy do kuchni, po południu do salonu, a wieczorem do sypialni.
Split: najskuteczniejszy, ale nie na każdą sytuację
Klimatyzacja typu split składa się z jednostki wewnętrznej i zewnętrznej. Sprężarka, czyli najgłośniejsza część układu, znajduje się poza mieszkaniem. W środku zostaje spokojniejszy nawiew chłodnego powietrza.
To rozwiązanie zwykle najwydajniejsze, najcichsze i najwygodniejsze w codziennym użytkowaniu. Dobrze dobrany split może utrzymywać zadaną temperaturę bez ciągłego uruchamiania się na pełnej mocy. Nie trzeba też uchylać okna ani prowadzić przez pokój rury przypominającej wyposażenie suszarni przemysłowej.
Nie oznacza to jednak, że wystarczy kupić pierwszy model z promocji. Moc urządzenia musi być dobrana do powierzchni, wysokości pomieszczenia, liczby okien, strony świata, izolacji budynku i ilości ciepła produkowanego wewnątrz. Pokój pod płaskim dachem z wielkimi oknami od południa potrzebuje innego urządzenia niż zacieniona sypialnia na parterze.
Montaż wymaga wykonania instalacji oraz umieszczenia jednostki zewnętrznej. W bloku może być potrzebna zgoda wspólnoty lub spółdzielni, zwłaszcza gdy urządzenie ma trafić na elewację albo część wspólną budynku. Trzeba też pomyśleć o odprowadzaniu skroplin. Woda nie może kapać sąsiadowi na parapet, nawet jeżeli nasze mieszkanie dzięki temu osiągnęło temperaturę godną działu nabiałowego.
Split najbardziej opłaca się osobom, które regularnie cierpią z powodu upałów, mieszkają na poddaszu albo planują używać chłodzenia przez wiele sezonów. Przy kilku gorących dniach rocznie koszt zakupu i montażu może być trudny do uzasadnienia. Przy mieszkaniu nagrzewającym się każdego lata do ponad 30 stopni sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Ile prądu może zużyć chłodzenie?
Nie należy porównywać urządzeń wyłącznie po cenie zakupu. Wentylator często pobiera kilkadziesiąt watów. Klimatyzator podczas pracy może potrzebować około kilowata lub więcej, zależnie od modelu, warunków i ustawień.
Przykład jest prosty. Urządzenie pobierające średnio 1 kW, działające przez osiem godzin, zużyje około 8 kWh energii. Koszt należy policzyć według pełnej stawki za 1 kWh widocznej na własnym rachunku, wraz z odpowiednimi opłatami. Nie według samej ceny energii z reklamy sprzedawcy.
Nie oznacza to, że klimatyzacja zawsze jest finansową katastrofą. Dużo zależy od temperatury ustawionej na sterowniku. Próba utrzymywania 19 stopni, gdy za oknem jest 34, oznacza większe zużycie, przeciąg i spore ryzyko, że po wejściu do mieszkania człowiek poczuje się jak jogurt wyjęty z lodówki.
Rozsądniej ustawić temperaturę zapewniającą komfort, a nie zimę. Komisja Europejska przypomina też, że etykiety energetyczne klimatyzatorów zawierają informacje nie tylko o klasie efektywności, ale również o deklarowanym zużyciu energii i poziomie hałasu. Warto je porównywać, zamiast patrzeć wyłącznie na wielki napis „SUPER COOL”.
Najpierw zatrzymaj słońce
Najtańsza energia to ta, której urządzenie nie musi zużyć. Dlatego przed zakupem klimatyzatora dobrze wykonać kilka ruchów, które brzmią banalnie, ale naprawdę działają:
- wietrzyć mieszkanie rano i nocą, gdy na zewnątrz jest chłodniej;
- w dzień zamknąć okna od nasłonecznionej strony;
- zasłonić szyby roletami, żaluzjami lub zasłonami;
- wyłączyć niepotrzebne komputery, piekarnik i mocne oświetlenie;
- nie kierować zimnego nawiewu bezpośrednio na łóżko, kanapę ani biurko.
Państwowa Inspekcja Pracy również zaleca ograniczanie nasłonecznienia za pomocą rolet i żaluzji oraz zwraca uwagę, że strumień chłodnego powietrza nie powinien być skierowany bezpośrednio na człowieka.
Szczególnie skuteczne są osłony montowane po zewnętrznej stronie szyby. Zatrzymują promieniowanie, zanim ciepło dostanie się do pomieszczenia. Zasłona wisząca wewnątrz też pomaga, ale szyba i przestrzeń przy oknie zdążą się już nagrzać.
Co wybrać bez godzinnego studiowania forów?
Jeżeli potrzebujesz tylko odczuwalnej ulgi przy biurku albo podczas snu, zacznij od dobrego wentylatora. Jest tani, cichy i nie wymaga montażu.
Jeżeli musisz faktycznie obniżyć temperaturę w jednym pokoju, nie możesz zamontować stałego urządzenia i jesteś w stanie szczelnie wyprowadzić rurę, klimatyzator przenośny może być rozsądnym kompromisem.
Jeżeli mieszkanie przegrzewa się każdego lata, zależy ci na ciszy, wydajności i wieloletnim użytkowaniu, najwięcej sensu ma prawidłowo dobrany split.
A klimatyzer z kostką lodu? Może być przyjemnym wentylatorem z dodatkami. Byle kupować go z takimi oczekiwaniami, a nie jako klimatyzację całego mieszkania.
Najprostsza zasada do zapamiętania brzmi: wentylator chłodzi człowieka, klimatyzator chłodzi pomieszczenie, a każde urządzenie działa znacznie lepiej, gdy najpierw nie wpuścimy do środka słońca.